Moja mama zabrała mi dzieci dwa razy. Po drugim pogrzebie rozpadło się już wszystko
Stałam w szpitalnym korytarzu i patrzyłam na moją matkę, która nie umiała spojrzeć mi w oczy po tym, jak straciłam przy niej drugie dziecko. Najpierw umarł mój synek, potem córka, a każdy mówił co innego: że to wypadki, że los, że nie wolno dobijać własnej matki. Zostałam sama z bólem, ze sprawą w sądzie i z pytaniem, czy da się żyć dalej, kiedy serce pękło już dwa razy.