Ukrywałam pensję przed własnym mężem, bo tylko tak mogłam odzyskać siebie
Pamiętam moment, kiedy Paweł wyrwał mi z ręki portfel i zapytał, po co mi gotówka, skoro „wszystko mamy wspólne”. Wtedy pierwszy raz poczułam, że w moim małżeństwie nie chodzi już tylko o pieniądze, ale o to, że powoli przestaję być sobą. Kiedy potajemnie zaczęłam pracę w szkole na zastępstwie, wiedziałam, że ryzykuję wszystko, ale jeszcze bardziej bałam się tego, że jeśli nic nie zrobię, już nigdy się nie podniosę.