Przyjmij moje dzieci: Zimowy układ na Podhalu
Pewnego mroźnego, styczniowego wieczoru do mojej chaty w górach zapukała zrozpaczona kobieta z dwójką dzieci. Byłam sama, zagubiona po rozstaniu i nikomu nie ufałam, a jednak nie umiałam odmówić pomocy. Ta decyzja stała się sprawdzianem mojego serca, cierpliwości i miłości, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłam.