Prawo do zmęczenia: Noc na przedmieściach

Prawo do zmęczenia: Noc na przedmieściach

Wróciłam do domu późno, wykończona po kolejnym męczącym dyżurze, i zastałam męża czekającego z kolacją, której nawet nie miałam siły tknąć. Cisza między nami była gęsta od lat niewypowiedzianych żalów i rozczarowań, które narosły przez zwyczajne życie. Tamtej nocy, w naszej zagraconej kuchni, zrozumiałam, jak łatwo można zgubić siebie i drugą osobę, gdy jedyne, czego się pragnie, to prawo do zmęczenia.