Kiedy usłyszałam, że dla własnej matki byłam bardziej portfelem niż córką, coś we mnie pękło na zawsze
Stanęłam w kuchni z reklamówką tanich zakupów i usłyszałam zdanie, którego nie potrafię zapomnieć do dziś. Całe życie próbowałam udowodnić, że miłość nie musi być przeliczana na rachunki, raty i przelewy, ale w pewnym momencie sama już nie wiedziałam, czy jestem córką, czy tylko wygodnym źródłem pieniędzy. Do dziś wracam do tamtego wieczoru i pytam siebie, czy da się oddzielić uczucie od tego, kto ile daje.