Gdy Maja wniosła walizki do mojego domu, zrozumiałam, że mogę już nie mieć w nim swojego miejsca
Nigdy nie zapomnę chwili, kiedy nastoletnia córka mojego męża stanęła w przedpokoju z dwiema walizkami i spojrzała na mnie tak, jakbym była intruzem. Przez długie miesiące żyłam we własnym domu jak ktoś obcy, rozdarta między miłością do męża a bólem, jaki wnosiła do nas żałoba, złość i niedopowiedzenia. Dopiero kiedy obie odważyłyśmy się powiedzieć na głos to, czego najbardziej się bałyśmy, między nami pojawiło się coś kruchego, ale prawdziwego.