Patrzyłam, jak moja mama znika po kawałku, a najgorsze było to, że wszyscy mówili mi, żebym „dała jej żyć po swojemu”
Do dziś mam przed oczami ten moment, kiedy mama wyrwała mi telefon z ręki i powiedziała, że jeśli jeszcze raz zadzwonię do jej partnera bez pytania, to mogę zapomnieć, że mam matkę. Wtedy pierwszy raz poczułam, że nie walczę już tylko o naszą bliskość, ale o kobietę, która jakby powoli znikała mi sprzed oczu. Najbardziej boli mnie to, że nadal nie wiem, czy byłam córką, która chciała ratować, czy tą, która przekroczyła granicę, bo nie umiała znieść własnej bezsilności.