Kiedy powiedziałam „nie” własnej rodzinie, usłyszałam, że rozwalam dom. Do dziś nie wiem, czy uratowałam siebie, czy wszystkich zdradziłam
Stałam w kuchni z reklamówką leków w ręku, kiedy mama powiedziała, że jeśli teraz odejdę, to zostawię ich wszystkich na pastwę losu. Przez lata byłam dla rodziny kimś między córką, pielęgniarką, kierowcą i workiem na cudze emocje, aż w końcu moje ciało odmówiło posłuszeństwa. Do dziś wracam do tamtego dnia i zadaję sobie pytanie, czy ratowanie własnej psychiki to wolność, czy jednak zdrada.