Kiedy mama powiedziała, żebym nie robiła scen przy gościach, zrozumiałam, że w naszym domu ważniejszy był pozór niż moje łzy
Stałam w kuchni z rozciętą dłonią i trzęsłam się bardziej z bólu niż ze strachu, a mama patrzyła na mnie tak, jakbym znowu psuła jej wieczór. Dorastałam w domu, w którym wszystko miało wyglądać dobrze z zewnątrz, nawet jeśli w środku człowiek pękał po cichu. Dziś próbuję zrozumieć, czy da się nauczyć ciepła, którego samemu nigdy się nie dostało.