Ile jeszcze mogę znosić kaprysy ciotki Ireny?
Podczas rodzinnej kolacji znów poczułam, że jestem niewidzialna – wszystko musiało być po myśli ciotki Ireny. Opowiadam o tym, jak próbowałam zachować godność i spokój, choć z każdą chwilą czułam się coraz bardziej pomijana i niedoceniana. Czy można w nieskończoność dostosowywać się do kogoś, kto nigdy nie jest zadowolony?