Oddałam mu spokój, pracę i własny głos. Zorientowałam się za późno, że razem z tym oddałam też siebie
Stałam boso w zimnej kuchni i słuchałam, jak mój mąż mówi mi, że bez niego nie poradzę sobie nawet przez tydzień. Przez lata myliłam kontrolę z troską, a kompromis z miłością, aż pewnego dnia zrozumiałam, że przestałam być sobą. Do dziś zadaję sobie pytanie, kiedy dokładnie ratowanie związku zamieniło się w ciche niszczenie samej siebie.