Myślałam, że ratuję miłość. Dopiero gdy zobaczyłam, co zrobił mojemu synowi, zrozumiałam, że przez lata chroniłam nie tego człowieka, co trzeba
Stałam w kuchni z kubkiem zimnej herbaty, kiedy mój syn drżącym głosem powiedział mi prawdę o mężczyźnie, którego kochałam i broniłam przed całym światem. W jednej chwili rozpadła się moja iluzja domu, bezpieczeństwa i tego, że cierpliwością da się uleczyć cudze ciemności. Do dziś zadaję sobie pytanie, czy miłość naprawdę może usprawiedliwić trwanie przy kimś, kto powoli niszczy wszystko, co powinno być święte.