Oddawałam sąsiadce każdy wolny wieczór, aż usłyszałam, że moja własna córka jest dla niej „wymówką”
Stałam na klatce schodowej z kluczami w dłoni, kiedy sąsiadka spojrzała mi w oczy i powiedziała, że ją zawiodłam, bo pierwszy raz odmówiłam opieki nad jej dzieckiem. Przez długi czas pomagałam jej bez słowa skargi, wierząc, że tak wygląda przyjaźń i zwykła ludzka życzliwość. Dopiero kiedy postawiłam granicę dla dobra własnej córki, zrozumiałam, że dla niej byłam potrzebna tylko wtedy, gdy coś dawałam.