Moja mama powiedziała, że nie będzie mi niańczyć dziecka, bo wreszcie chce pożyć. A ja stałam z synkiem na rękach i czułam, jak wszystko mi się wali
Stałam w kuchni u własnej matki z drżącymi rękami i prosiłam ją o kilka godzin pomocy tygodniowo, żebym mogła utrzymać pracę i nie zawalić życia sobie i synowi. Kiedy usłyszałam odmowę, poczułam wściekłość, żal i coś jeszcze gorszego — że zostałam z tym wszystkim sama, mimo że rodzina była tuż obok. Dopiero pomoc sąsiadki i bardzo trudna rozmowa z mamą uświadomiły mi, że nie mogę budować całego życia na oczekiwaniu, że ktoś mnie uratuje.