„Stałam z dzieckiem na rękach i krzyczałam do Michała przez telefon, a on powiedział tylko: «Nie mogę teraz, mam spotkanie»”
Nigdy nie zapomnę tej nocy, kiedy siedziałam na podłodze w kuchni z naszym noworodkiem na rękach i czułam, że zostałam z tym wszystkim zupełnie sama. Opowiadam o tym, jak po porodzie zderzyłam się nie tylko z bólem i zmęczeniem, ale też z obojętnością własnego męża, który wciąż wybierał pracę zamiast nas. To historia o strachu, złości i granicy, po której człowiek albo się rozpada, albo wreszcie mówi: dość.