Po 22 latach pracy oskarżono mnie o kradzież rodzinnego zegarka. Najgorsze nie było kajdanki policyjne, tylko to, kto naprawdę mnie zdradził

Po 22 latach pracy oskarżono mnie o kradzież rodzinnego zegarka. Najgorsze nie było kajdanki policyjne, tylko to, kto naprawdę mnie zdradził

Stałam w kuchni u Sokołowskich, kiedy pani Elżbieta spojrzała na mnie tak, jakby przez wszystkie te lata wcale mnie nie znała. Potem przyjechała policja, sąd zrobił ze mnie złodziejkę, a ja patrzyłam, jak moje życie rozsypuje się kawałek po kawałku. Dopiero mój syn Piotr odkrył prawdę, ale kiedy wyszła na jaw, we mnie coś już pękło na zawsze.