Przeprowadziliśmy się nad jezioro po spokój, a nasz dom zamienił się w darmowy pensjonat dla rodziny
Myślałam, że dom nad jeziorem uratuje mnie i Tomka przed zmęczeniem, hałasem i ciągłym biegiem. Zamiast ciszy dostałam walizki przy drzwiach, niekończące się wizyty i rodzinę, która traktowała nasz dom jak ośrodek wczasowy. Kiedy w końcu powiedziałam „dość”, odzyskałam spokój, ale zapłaciłam za to poczuciem winy i pękniętymi relacjami.